Krwawe minerały
Poniedziałek, 27.05.2013. Justyna Szambelan
(c) Sasha Lezhnev, Enough Project
(c) Sasha Lezhnev, Enough Project
Kupując telefon komórkowy albo laptop płacimy między innymi za zawarty w nim tantal, cynę, złoto i wolfram. Znaczne ilości tych metali pozyskiwane są w rejonach świata, gdzie trwa zbrojny konflikt, a ich sprzedaż finansuje spiralę przemocy.
 
Rzadkie minerały: przekleństwo Konga
 
Złoża cennych i rzadkich rud, w tym przede wszystkim koltanu i kasyterytu, są ważną przyczyną toczącej się od wielu lat we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga wojny domowej. Koltan zawiera duże ilości tantalu. Ten rzadki metal umożliwia produkcję bardzo małych kondensatorów, niezbędnych do działania prawie wszystkich urządzeń elektronicznych (w tym telefonów komórkowych i komputerów). Druga rzadka ruda, kasyteryt, której znaczne złoża występują w północno-wschodniej części Konga, składa się przede wszystkim z cyny stosowanej w płytach głównych urządzeń mobilnych. Wojna w Kongu trwa właściwie nieprzerwanie od 1996 r. i przyczyniła się już do śmierci ok. 5,4 miliona ludzi, zmuszając kolejne 2 miliony do ucieczki ze swoich domów1, pozbawiając całego dobytku i czyniąc ofiarami przemocy lub okaleczenia. To najgorsza statystyka od czasów II wojny światowej. Handel metalami szlachetnymi przynosi rebeliantom dziesiątki milionów dolarów rocznie, które wydatkowane są na czarnym rynku na broń i prowadzenie dalszych walk. Jednocześnie sytuacja jest korzystna dla skorumpowanych dowódców armii kongijskiej, ponieważ przysparza im okazji do wymuszania łapówek, które następnie wydają na różne luksusowa dobra. Coraz więcej ekspertów twierdzi, że zyski z koltanu i innych minerałów są nie tylko źródłem finansowania, ale główną motywacją do utrzymywania kraju w stanie wojny.
 
Fakt: 64% światowych złóż koltanu – rudy, z której wytapiany jest tantal – znajduje się w Demokratycznej Republice Konga.
 
Skrajnie niebezpieczne warunki pracy
 
Przy wydobyciu minerałów we wschodnim Kongo pracują dziesiątki tysięcy osób, a ich praca jest bardzo ciężka i wyjątkowo niebezpieczna. Jako górnicy najczęściej pracują mężczyźni i młodzi chłopcy. Również kobiety wykonują w kopalniach wiele czynności takich jak płukanie, tłuczenie czy przesiewanie. W Kongo nie ma przemysłowych kopalni, minerały są kopane ręcznie, przy pomocy prostych narzędzi: kilofów i łopat. Wszelkie instalacje są bardzo prymitywne, więc szyby regularnie się zawalają. Część kopalni kontrolowana jest przez armię, a część przez rebeliantów, dlatego pracownicy bardzo często pilnowani są przez uzbrojonych w karabiny „ochroniarzy”, a jeśli wykonają jakikolwiek podejrzany ruch mogą nawet zostać zastrzeleni. Niektórzy cywile zaczynają kopać na własną rękę, w nadziei że odsprzedadzą urobek z zyskiem – zazwyczaj ich szyby odnajdywane są wkrótce przez uzbrojone bojówki, które przejmują nad nimi kontrolę lub nakładają na nie „podatek”, czyli nielegalny haracz. O warunkach pracy w kopalniach opowiadają sami pracownicy w filmie stworzonym na potrzeby kampanii makeITfair.
 
Praca przymusowa i praca dzieci
 
Ludzie wysiedleni ze swoich wiosek przez wojnę nie mogą utrzymywać się z uprawy roli, dlatego muszą najmować się do pracy w kopalniach. Inni pracują pod przymusem – szczególnie dzieci, młodzi chłopcy i dziewczęta, są narażone na porwania aby służyć jako siła robocza lub być wykorzystywanym seksualnie2. Rebelianci w kontrolowanych przez siebie kopalniach nadzorują ludzi mierząc do nich z nabitej broni. Odmawiający pracy są mordowani, a ich rodziny dręczone. Najczęściej stosowanym przez rebeliantów narzędziem terroru jest gwałt, bez względu na wiek ofiar dlatego uważa się, że Kongo to najniebezpieczniejsze miejsce na świecie, aby urodzić się dziewczynką. Te osoby, które pracują pod przymusem, otrzymują głodowe wynagrodzenia poniżej dolara dziennie.
 
Fakt: W 2011 r. w kopalni złota Omate w Kongo pracowało ponad 170 niepełnoletnich, pośród nich nawet pięcioletnie dzieci.
 
Skomplikowany łańcuch dostaw
 
Koltan kupowany jest najpierw od rebeliantów przez lokalnych biznesmenów i wędruje z miejsc wydobycia do większych miast, takich jak Goma i Bukavu. Tam odsprzedawany jest pośrednikom, ( z fr. comptoirs). Comptoirs przewożą go do portów w sąsiednich krajach – Rwandzie, Kenii i Tanzanii. Stamtąd transportowany jest do miejsca przetwarzania, np. Malezji lub Chin, gdzie zostaje przemieszany z koltanem pochodzącym z Australii, Kanady czy Brazylii. Po przetopieniu rud na metal nie jest już możliwe wskazanie jego pochodzenia. Wytopiony tantal kupowany jest następnie przez producentów podzespołów, takich jak układy scalone czy kondensatory elektrolityczne, a potem wytwórców urządzeń elektronicznych, takich jak telefony komórkowe czy komputery. Urządzenia te sprzedawane są pod szyldami znanych marek, takich jak Intel, Apple, Dell, Hewlett Packard, Nintendo, etc. Z metali szlachetnych korzystają również firmy produkujące np. żarówki, samoloty, a także – w przypadku złota – biżuterię.
 
Fakt: Złoto posiada najwyższą wartość w stosunku do wagi, dlatego łatwo jest je przemycać w małych ilościach, ukryte w bagażach i kieszeniach. Przemyt cyny, koltanu i wolframu wiąże się z transportami całych ciężarówek albo samolotów.
 
Długi i trudny do prześledzenia łańcuch dostaw to najczęściej przywoływany przez firmy powód, dla którego nie mogą wykluczyć „krwawych minerałów” ze swoich produktów.
 
W stronę rozwiązania problemu
 
Problem „krwawych minerałów” jest już powszechnie znany. Wiadome jest, że aby wysiłki sił pokojowych ONZ oraz polityczne starania przywódców afrykańskich o stabilizację Konga powiodły się, zyski rebeliantów ze sprzedaży rud muszą zostać ograniczone. Jednocześnie żeby nie pozbawić mieszkańców Konga środków do życia, działalność górnicza musi być dla nich wciąż możliwa.
 
Największym dotychczasowym przełomem w sprawie był Dodd-Frank Act, czyli ustawa o reformie Wall Street i ochronie konsumentów wprowadzona w Stanach Zjednoczonych w 2010 r. Zawiera ona wymóg, aby spółki obecne na giełdzie, które wykorzystują złoto, tantal, cynę lub wolfram przedstawiły amerykańskiej komisji papierów wartościowych szczegółowy raport dotyczący pochodzenia używanych przez nie minerałów. Wprowadzenie tej ustawy zasadniczo zmniejszyło wielkość handlu „krwawymi minerałami” z Konga. Jej efektem ubocznym jest jednak gwałtowne pogorszenie się sytuacji ekonomicznej w Kongu. Dlatego tym ważniejsze jest teraz by zbudować system certyfikacji rud z legalnych kongijskich kopalni. Organizacja Enough Project podkreśla trzy działania, jakie powinny podejmować firmy:
  • prześledzić pochodzenie minerałów,
  • zapewnić niezależny audyt kopalni,
  • uzyskać certyfikat legalności.
Koncerny elektroniczne, dla których Kongo jest ważnym źródłem surowców, zaczynają podejmować wysiłki w tym kierunku, np. Motorola Solutions for Hope, Electronic Industry Citizenship Coalition. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) opracowała Wytyczne ”właściwej staranności” w odpowiedzialnym łańcuchu dostaw minerałów ze stref konfliktu i wysokiego ryzyka (OECD Due Diligence Guidance on Responsible Supply Chains of Minerals from conflict-affected and high-risk areas). Trzeba też wspomnieć, że państwa afrykańskie zainicjowały Regionalny System Śledzenia i Certyfikacji Minerałów (ICGLR Regional Mineral Tracking and Certification Scheme).
  
Czy tylko Kongo?
 
Wojna w Kongo jest najbardziej tragiczna pod względem liczby ofiar i długości trwania, a ilość wydobywanych rud jest tam ogromna. Niemniej jednak, opisywane problemy dotyczą każdej działalności wydobywczej prowadzonej w krajach ogarniętych konfliktem albo pozbawionych władzy zdolnej egzekwować prawo.
 
Ponieważ przemysł wydobywczy znacznie ingeruje w środowisko naturalne i zajmuje rozległe tereny, często wchodzi w konflikty z lokalnymi społecznościami. Na przykład plemię majów Q'eqchi' oskarża firmę HudBay Minerals Inc., wydobywającą nikiel w Gwatemali, o zawłaszczanie ich ziem. Przyczyną konfliktu jest licencja wydana firmie przez wojskową dyktaturę w latach pięćdziesiątych. Indianie są przemocą usuwani ze swoich domów, a niektórzy członkowie ich plemienia zostali zabici w niejasnych okolicznościach (więcej).
 
Z kolei rząd w niestabilnym Afganistanie udzielił chińskiej korporacji China Metallurgical Group Corporation licencji na eksploatację drugich pod względem wielkości na świecie złóż miedzi. Nie poinformował jednak firmy, że dokładnie nad złożami położone jest antyczne buddyjskie miasto Mes Aynak o ogromnej wartości archeologicznej oraz symbolicznej. Gdy korporacja pojawiła się w rejonie, została zaatakowana przez Talibów i wokół miasta rozpętały się niszczące walki. Tymczasem buddyści z całej Azji, zwłaszcza z Tajlandii, organizują protesty i nawołują rząd Afgański do cofnięcia decyzji (więcej).
 
 
Bibliografia:
Raport „Faced with a gun, what can you do?”, www.globalwitness.org/sites/default/files/pdfs/report_en_final_0.pdf
Raport „Mine to mobile” www.enoughproject.org/files/minetomobile.pdf
Raport „Return of the blood diamond” www.globalwitness.org/sites/default/files/pdfs/return_of_blood_diamond.pdf
Raport “The Congo report. Slavery in conflict minerals“ www.freetheslaves.net/Document.Doc?id=243
bloodinthemobile.org
www.globalwitness.org/campaigns/conflict/conflict-minerals
www.enoughproject.org/conflicts/eastern_congo/conflict-minerals
www.raisehopeforcongo.org/content/conflict-minerals
 

1. International Rescue Committee, www.theirc.org/resources/2007/2006-7_congomortalitysurvey.pd
2. Raport “The Congo report. Slavery in conflict minerals", www.freetheslaves.net/Document.Doc?id=243
 
Komentarze
Jeżeli nie widzisz tego obrazka kliknij odśwież i spróbuj ponownie